extra
Ekstra
Magazyn
Ekstra Magazyn

Najlepsze teksty z całej Polski, w każdy piątek dla wszystkich prenumeratorów Cyfrowych. Poznaj Ekstra Magazyn

Kasia Adamik: "Gra o tron" jest dla mnie rzeczą absolutnie genialną [WYWIAD]

Czytaj dalej
Michał Wieczorek

Kasia Adamik: "Gra o tron" jest dla mnie rzeczą absolutnie genialną [WYWIAD]

Michał Wieczorek

Kasia Adamik – córka reżyserskiej pary Agnieszki Holland i Laco Adamika oraz doskonały przykład, że niedaleko pada jabłko od jabłoni. Adamik ma na swoim koncie kilka filmów fabularnych, reżyserowała również odcinki takich seriali jak: "Ekipa", "Pittbull", "Bez tajemnic", "Krew z krwi" i "Wataha 2". Adamik bliżej jednak do fantasy i serialu "Gra o tron", którego jest ogromną fanką. W rozmowie z serwisem Telemagazyn.pl opowiada o swojej fascynacji światem Westeros i zdradza, czy widziałaby się na krześle reżyserki kultowej produkcji HBO.

"Gra o tron” to bezsprzecznie jedna z najpopularniejszych produkcji telewizyjnych ostatnich lat. Zastanawiam się, czy można Panią nazwać prawdziwą fanką tego serialu, taką fanką z krwi i kości?
Ja w ogóle jestem fanką seriali. Oglądam je od wielu, wielu lat, świetnie pamiętam początki tej nowej generacji w świecie produkcji telewizyjnych – pierwsze sezony "Ostrego dyżuru" - już wtedy byłam mocno wkręcona w oglądanie seriali. Na dodatek jest wielką fanką fantasy, więc "Gra o tron" jest dla mnie rzeczą absolutnie genialną.

Na czym według Pani polega fenomen "Gry o tron"?
To trudne pytanie. Jako fanka fantasy (w każdej formie) przyznam, że mieli pod ten serial świetną bazę literacką. Świat, który wykreował w swoich książkach Martin jest niesamowicie wiarygodny, gęsty, ale przede wszystkim logiczny – a to przecież najważniejsze. Scenarzyści zrobili z tym materiałem świetną robotę, wiedzieli, jak go wykorzystać. No ale bez dobrej obsady, ten serial by nie powstał i nie odniósł tak spektakularnego sukcesu. Siłą tego serialu są na pewno bohaterowie – ciekawi i różnorodni. Tacy, których się lubi, ale i tacy, których się nienawidzi.
Nie bez znaczenia jest tutaj również konsekwencja twórców. Nie ukrywajmy - zdarza się im popełniać błędy, ale bardzo szybko wyciągają z nich konsekwencje. Nie spoczywają na laurach. To jest rzecz, której chyba w Polsce jeszcze trochę brakuje. Samokrytyka i ciągłe ulepszanie tego serialu – szukanie nowych rozwiązań dramaturgicznych i wizualnych – to wszystko składa się na to, że "Gra o tron" to jakościowo świetny serial.

Wspomniała Pani o aktorach, ale przecież obsada "Gry o tron" nie była składana z pierwszoligowych nazwisk. Dla wielu to właśnie serial HBO okazał się przepustką do kariery.
To prawda, ale to jest właśnie przewaga serialu nad filmem. Twórcy seriali mogą pozwolić sobie na nieopatrzonych jeszcze aktorów, którym jednak nie można odmówić talentu. Taki Jon Hamm z "Mad Mena" - kompletnie nieznany aktor, nikt go wcześniej nie widział, a sprawdził się rewelacyjnie, czy Bryan Cranston z "Breaking Bad", który co prawda grał gdzieś wcześniej, ale dopiero serial AMC uczynił z niego gwiazdę. Twórcy telewizyjni mogą sobie pozwolić na tego typu odkrycia, oni nie potrzebują gwiazd – chyba że mówimy o jakiś krótkich formach, do których angażuje się znane twarze i je na nowo definiuje, jak choćby w przypadku "Detektywa" czy "Fargo". W innych przypadkach nie jest to potrzebne. Taki problem pojawia się za to w kinie, gdzie mamy boxoffice i jesteśmy skazani na aktorów z listy A, bo musi być jakiś pewniak. Serial nie ma takich obostrzeń, nie ma nawet takich wytycznych, co do oglądalności. "Mad Mena" przez pierwsze trzy sezony nikt nie oglądał - bo co, to za oglądalność na poziomie 1. miliona w Stanach Zjednoczonych. Pojawiły się jednak świetne recenzje, nagrody, mnóstwo nominacji do Emmy i to okazało się bardziej podniecające dla stacji, aniżeli wyniki oglądalności. To daje twórcom seriali wolność, której nie ma w tej chwili kino. Pewnie dlatego seriale są obecnie odważniejsze, bardziej nowatorskie od filmów.

Który sezon "Gry o tron" uważa Pani za najsłabszy?
Zdecydowanie 5. Strasznie się snuł, te odcinki były według mnie trochę sztucznie rozdmuchane - każdy gdzieś jechał i jechał, w pewnym momencie było to już nudne. 5. sezon jest po prostu gorzej wyreżyserowany od poprzednich, trochę bez pomysłu, ale za to sezon 6. był już rewelacyjny. I to jest właśnie to, o czym mówiłam wcześniej - spadła na nich krytyka, wyciągnęli wnioski i proszę - wszystkim szczęki opadły.

Ma Pani swojego ulubionego bohatera w "Grze o tron". Oczywiście w tej kwestii lepiej się nie przywiązywać, ale...
Uwielbiam Tyriona Lannistera. Byłoby mi również bardzo przykro, gdyby Daenerys zginęła, więc mam nadzieje, że ta dwójka dotrwa do końca!

Widziałaby się Pani na krześle reżyserki "Gry o tron"?
O tak, to jest moje marzenie – absolutnie! Na razie się nie udało, ale może w Polsce dojdziemy kiedyś do tego, żeby zrealizować taki prawdziwy serial fantasy. Chciałabym w czymś takim uczestniczyć - apeluje, gdyby polska stacja chciała kiedyś zrealizować polską "Grę o tron", polskie fantasy, to proszę się do mnie zgłosić!

Z tego, co mi wiadomo, to Wojciech Smarzowski pracuje obecnie nad międzynarodowym serialem o Piastach. Jak się Pani zapatruje na takie projekty? Odwagi chyba odmówić nie można.
Jeśli chodzi o seriale historyczne, to dla mnie zawsze najciekawszym tematem byli Jagiellonowie, historia Jadwigi - tam jest mnóstwo anegdot, takich smaczków interpersonalnych, wartych pokazania. Jeśli chodzi o Piastów, to oni są dużo mroczniejsi i życzę Wojtkowi powodzenia!

Nie umniejszając Panu Smarzowskiemu, bo jest świetnym reżyserem, ale czy nie uważa Pani, że wszystko rozbije się o kasę, a właściwie o jej brak, przez co efekty końcowe, jeżeli już jakieś będą, to będą bardzo mizerne?
Proszę nie być taką pesymistką (śmiech). Absolutnie trzymam za ten projekt kciuki, uważam, że produkcje historyczne to świetny materiał na międzynarodowe koprodukcje, zwłaszcza że losy historycznych postaci w Europie mieszały się – to nie byli tylko Polacy, Węgrzy, Austriacy – wszyscy, ze wszystkimi byli spokrewnieni, jest bardzo dużo elementów międzynarodowych - więc to wymarzony projekt na koprodukcje, trzeba tylko do tego mądrze podejść, mam nadzieję, że mu się to uda.

Czego w takim razie oprócz pieniędzy potrzeba, żeby w Polsce powstawały, tak świetne produkcje jak "Gra o tron"?
Po pierwsze zrozumienia dla twórców i scenarzystów - trzeba dać im przestrzeń, pieniądze i czas, żeby mogli zrobić prawdziwy research, apotem napisać, coś naprawdę ciekawego. Nie można takich rzeczy robić na kolanie, po godzinach - pod tym względem Polska wciąż trochę kuleje. Druga rzecz to odwaga stacji, które zamawiają dany projekt/serial, ale tego chyba nie ruszymy (śmiech). Pieniądze oczywiście są istotne, ale do wielu rzeczy można przecież podejść sposobem, kreatywnie. "John Adams" od HBO był świetnie zrobiony, mimo że nie mieli jakiegoś ogromnego budżetu. Jest to pięknie nakręcone, nie ma się wrażenia, że czegoś brakuje, że na to nie starczyło kasy.

Taką odwagą wykazał się ostatnio TVN robiąc "Belle Epoque". Widziała Pani ten serial?
Widziałam tylko pierwszy odcinek, ale nie z braku chęci, tylko dlatego, że player.pl w Stanach nie odbiera. TVN i Michał Gazda podjęli się czegoś zupełnie nowego, odważyli się zrobić serial kryminalny inaczej, niż było to pokazywane do tej pory w polskiej telewizji. Nie wszystko im wyszło, ale jest to na pewno propozycja odważna.

A Pani, nad czym obecnie pracuje?
Nie mogę za wiele zdradzać, ale pracuję nad nowym projektem dla Netfliksa, który - jak dobrze pójdzie - zadebiutuje w przyszłym roku. Produkcja będzie utrzymana w szpiegowskim klimacie. Piszę obecnie jeszcze jeden projekt, który nie ma na razie żadnej stacji, tutaj z kolei mamy klimat przygodowy, science-fiction – jak mi się uda to skoczyć i kogoś tym zainteresować, to wtedy powiem więcej.

Ostatnio wyobraźnię polskich widzów rozpaliła informacja o tym, że Netflix wyprodukuje serial na podstawie sagi o wiedźminie Andrzeja Sapkowskiego.
Śledziłam zmagania Bagińskiego z "Wiedźminem" od początku, bo najpierw miał być film, potem sprawa ucichła, ale z tego, co widzę, to znowu zaczyna się dziać. Mam nadzieję, że tego nie zepsują. "Wiedźmin" to moja ulubiona saga fantasy, więc naprawdę chciałabym, żeby tutaj wydarzyło się coś dobrego.

"Wiedźmin" zdetronizuje "Grę o tron"?
Każda mądra stacja powinna się teraz szykować do takiego serialu fantasy, który wystartuje za rok, półtora, kiedy "Gra o tron" już się skończy. Zapewne nie tylko Netflix spróbuje teraz przechwycić widzów HBO, będą pewnie jeszcze jakieś podejścia. Podobnie zresztą było z serialem "Przyjaciele" - jak się skoczył, to wszystkie stacje zaczęły robić seriale o grupie przyjaciół, mało tych seriali się teraz pamięta, "Przyjaciół" dalej się ogląda z wielką przyjemnością, ale były próby. Podobnie będzie z serialami fantasy po "Grze o tron". Mam jednak nadzieję, że "Wiedźmin" powtórzy sukces "Gry o tron".

Na koniec nasuwa mi się tylko jedno pytanie: Kto wygra Grę o tron?
Mam nadzieję, że kobieta zasiądzie na Żelaznym Tronie!

Czyli co, trzymamy kciuki za Daenerys?
No tak, wydaje mi się, że historia powinna zatoczyć koło i coś, co zostało jej odebrane, powinno do niej wrócić.

Michał Wieczorek

W związku z ciszą wyborczą komentarze zostały wyłączone, zapraszamy z powrotem w niedzielę wieczorem.

extra.telemagazyn.pl

Polska Press Sp. z o.o. informuje, że wszystkie treści ukazujące się w serwisie podlegają ochronie. Dowiedz się więcej.

Jesteś zainteresowany kupnem treści? Dowiedz się więcej.

© 2000 - 2018 Polska Press Sp. z o.o.